SOPOT NON-FICTION 2019

Miejsca: Scena Kameralna Teatru Wybrzeże w Sopocie, Teatr BOTO
Organizator: Fundacja Teatru BOTO
Współorganizator: Teatr Wybrzeże w Gdańsku
Kuratorzy: Adam Nalepa, Adam Orzechowski, Roman Pawłowski
Patroni medialni: Miesięcznik Teatr, teatralny.pl, e-teatr.pl, Teatralia, trojmiasto.pl,
Radio Gdańsk, Dziennik Bałtycki, Prestiż Magazyn Trójmiejski

Partnerzy: Młodzieżowy Dom Kultury SOPOT, Wydział Ekonomiczny UG, Muzeum Sopotu

Projekt realizowany ze środków Gminy Miasta Sopot.

 

Ostatni dzień lata

Reżyseria: Daria Kubisiak
Dramaturgia: Martyna Wawrzyniak
Aktorzy/rki: Zuzanna Czerniejewska, Joanna Połeć, Dawid Lipiński

„Ostatni dzień lata” to spotkanie Zuzy, Asi i Daniela w barze karaoke, którzy wspólnie pomiędzy wykonywanymi songami opowiadają o kobiecych doświadczeniach zdobytych za pomocą aplikacji Tinder. Z tego popularnego portalu randkowego korzysta co piąty młody człowiek przed dwudziestym czwartym rokiem życia, to daje ponad 50 milionów ludzi na całym świecie. W ostatnim czasie pojawiła się książka Joanny Jędrusik „50 twarzy Tindera” oraz Nahid Persson „Anders, ja i jego 23 inne kobiety” opisujące różne doświadczenia autorek korzystających z aplikacji, a dla nas powyższe materiały stały się punktem wyjścia do stworzenia spotkania trójki performerów, którzy w trakcie karaoke dzielą się swoimi oraz ich „koleżanek” doświadczeniami zdobytymi dzięki Tinderowi. Oscylujący między teatralną formą, a teatrem faktu projekt ma za zadanie na nowo odpowiedzieć na pytanie „Czego pragną kobiety?” I niekoniecznie tym pragnieniem musi być mężczyzna, istotniejsze od spotkań jest dla nas sposób opowiadania i jego potencjał emancypacyjny rozumiany jako uświadomienie sobie własnych ograniczeń kulturowo-społecznych oraz ograniczeń aplikacji, a także pytanie czy portal randkowy może pozwolić kobietą na autentyczne wyrażenie własnych potrzeb i poszukiwanie różnorodnych przestrzeni z wielością możliwości nabywania nowych znajomości oraz jak one wpływają na współczesne wyobrażenie kobiecych bohaterek?


Koleżanki

Reżyseria: Joanna Drozda
Dramaturgia: Jędrzej Burszta
Wideo: Piotr Polak
Aktorzy: Konrad Cichoń, Krzysztof Matuszewski, Paweł Tomaszewski, Mateusz Wiśniewski

Lata siedemdziesiąte, świat homoseksualnych mężczyzn. Z dala od spojrzeń heteryckich: na pikiecie, gołej plaży, w łaźni czy pod chmurką. A poza tym to tabu i peerelowska prywatyzacja pożądania, cywilizacja mieszkania. Prywatka u chłopaków zorientowanych, orientalny bal kostiumowy w „salonach” gejowskich i – opowieść. Bo Marcelowi udało się zdobyć paszport i poznać smak życia gejowskiego w NRD. A potem jeszcze kurort w Bułgarii, gołe plaże i gołe życie. Przygody erotyczne skrzętnie zapisywał w dzienniku, który potem kserował i uczynnie rozsyłał listami do przyjaciół z całej Polski. Dla bezpieczeństwa adresował do rodziny na wsi, ale potem dostawały się w obieg. Raporty z świata mężczyzn kochających mężczyzn, cenna odbitka z ekscesu – albo artefakt, posmak innego świata. Opowieść niesie się dalej, aż do dziś: za pomocą słów, koloryzowanych wyblakłą fotografią, wspomnień i przemilczeń. Czy taka opowieść jest dokumentacją?


Upadek muru berlińskiego

Reżyseria i dramaturgia: Michał Kurkowski
Współpraca dramaturgiczna: Magda Kupryjanowicz
Konsultacja szamańska, współpraca dramaturgiczna: Mateusz Kowalczyk
Projekcje: Ambroży Dańko
Aktorzy/rka: Adam Turczyk, Magdalena Gorzelańczyk, Jacek Labijak, Michał Jaros

To nie będzie opowieść o najbardziej podstawowym z elementów architektonicznych każdej budowli. To w ogóle nie będzie opowieść o budowaniu czegokolwiek. Już dość, jako ludzkość, wybudowaliśmy – ścian, sufitów, podłóg, domów, wieżowców, drapaczy chmur. Murów. To będzie opowieść o burzeniu – o burzeniu tego, co fizycznie i tak (czasem już, a czasem jeszcze) nie istnieje: muru berlińskiego i czwartej ściany, muru między Meksykiem a USA, muru na granicy Europy z Afryką, muru między Polską A a Polską B, między między prawicą a lewicą… Będzie to zatem projekt pojednawczy. Jego punktem wyjścia jest zbliżająca się trzydziesta rocznica upadku muru berlińskiego, co stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń historycznych ostatniego półwiecza. Wydaje się zresztą niezwykle symboliczne, że upadek ten miał miejsce równo pięćdziesiąt jeden lat po tragicznej nocy 9 listopada 1938 roku, kiedy w Niemczech po raz pierwszy doszło do pogromu Żydów na masową skalę. Upadek muru berlińskiego to przecież faktyczny koniec II wojny światowej. Mury lubią się jednak odradzać – nie z popiołów, lecz z pyłów i niekoniecznie w tym samym miejscu. Z jednym wyjątkiem, choć w teatrze bezustannie burzymy, przekraczamy, omijamy, robimy podkopy i przeskakujemy czwartą ścianę, to ona jak była na początku, tak i jest na końcu.


Zmurzynienie

Reżyseria i dramaturgia: Wiktor Bagiński
Scenografia/światło: Anna Oramus
Aktorzy: Weronika Janosz, Paweł Charyton, Adam Borysowicz

Kim jest ten Murzyn? Kim był wczoraj – dla Jüngera i Borowskiego? Kim jest dzisiaj – dla mnie, dla nas? Wczoraj był symbolem moralnego bankructwa nowoczesności, klęski europejskiej utopii, która spełniła się jako swoje własne przeciwieństwo. A dzisiaj? Odpowiedź jest pozornie banalna – Murzyn to symbol Innego. Nie chodzi jednak tylko o Innego – chodzi także o Inne. „Inne” to obszar zapomnianej, albo represjonowanej duchowości, którą nieustannie wypieramy z naszego „odczarowanego” świata. Ta duchowość śmieszy, żenuje i budzi lęk, a zarazem jest obiektem bezskutecznie tłumionych pragnień. To oczywiście trywialna konstatacja, ale jak pisał Schlegel: „Wszelkie najwyższe prawdy są na wskroś trywialne – przez co nic pilniejszego, jak wyrażać je coraz to na nowo I coraz paradoksalniej, aby pamiętano, że jeszcze istnieją i że w istocie nie sposób dopowiedzieć ich do końca.”

Metafora Murzyna jest właśnie takim paradoksalnym wyrazem współczesnej tęsknoty za duchowością. Prowokacyjny, wręcz skandaliczny status tej metafory odzwierciedla status duchowości w naszym świecie. Parafrazując Adorno można powiedzieć, że duch jest skandalem w „odczarowanym” świecie. Jest represjonowany i wykluczany, czasem wręcz eksterminowany. Parafrazując Jungera powiedziałabym, że dziś traktujemy nasze dusze i naszych bogów tak, jak Niemcy traktowali Żydów, a Amerykanie Murzynów.


Kobieta. Ciało wojny, czyli Uryna

Reżyseria: Dorota Androsz
Dramaturgia: Rita Jankowska
Muzyka: Ignacy Wiśniewski
Chórmistrzyni: Agnieszka Szydłowska
Zdjęcia/wizuale: Anna Zglenicka
Aktorki: Agata Woźnicka, Marzena Nieczuja Urbańska
Performerka: Karolina Kliszewska

To próba zmierzenia się ze wstydliwą obecnością kobiet – oprawczyń w przestrzeni wojny, ofiarach ich przemocy i wojnie zapisanej w ciałach kobiet. Inspiracją jest historia młodej Eugenii Pohl, strażniczki – kata w obozie koncentracyjnym dla dzieci w Łodzi w latach 1942-1945, oskarżonej dopiero po trzydziestu latach, skazanej na 25 lat więzienia i zwolnionej po odbyciu 2/3 kary. Wstrząsająca historia Eugenii Pohl zwraca uwagę na to, że wojna kobiet istniała. Przeprowadzana była na „małych” obszarach władzy, którą kobiety-strażniczki miały w obozach koncentracyjnych. Istniała, i czyniła z nich potwory, tak samo jak czyniła to z mężczyznami.

Wybór tematu stanowi pewnego rodzaju prowokację, aneks do głośno omawianej książki Swietłany Aleksiejewicz „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. A powstający tekst jest próbą zgłębienia zapisanej w ciałach dziewczynek przemocy, niemożności całkowitego przepracowania traumy, ale także analiza mechanizmów wyparcia i przetrwania oprawcy. Jest dla nas pretekstem do rozmowy o „niewygodnej obecności” kobiet w wojnie, wojnie zapisanej w ciele. Powstający tekst nosi tytuł „Uryna”.


Prymatologia

Reżyseria: Maćko Prusak
Dramaturgia: Marta Giergielewicz
Aktorzy/rka: Radek Kasiukiewicz, Maćko Prusak, Sylwia Góra Weber

Przygotowując materiał do pracy, wybierzemy kilka motywów zaczerpniętych z wymienionych lektur. Zostaną one poddane zarówno refleksji (dyskusja) jak i teatralnemu przetworzeniu. Angażujemy osoby o szerokim spektrum umiejętności scenicznych (aktorskich, tanecznych, lalkarskich, wokalnych) po to, by porzuciwszy formę wykładu bądź epickiej narracji zmierzać w stronę teatralnej metafory, sygnalizującej widzom, że możemy skorzystać z doświadczeń wypracowanych w stadach naszych najbliższych ewolucyjnie kuzynów. Na przykładtakich:

„Spójrzmy na reakcje samic w obliczu sytuacji, w których samce próbują siłą skłonić jedną z nich do seksu. (…)Samce, które zalecały sięzbyt natarczywie, powodowały, że molestowana samica zaczynała wrzeszczeć w proteście,po czym gromada innych samic pomagała jej przepędzić napastnika. Ponieważ solidarność samic nie jest wśród szympansów ogólną zasadą, ich jednomyślnysprzeciw wobec usiłowań gwałtu jest wart odnotowania. Czyżby osiągnęłym ilczące porozumienie? Czy samice zdają sobie sprawę, że jeśli każda wspiera inną w potrzebie, to w dłuższej perspektywie opłaca się to wszystkim?”

Frans de Waal(2014), Bonobo i ateista, Kraków: Copernicus Center Press, s.246

Jak widać,#MeToo i Czarny Protest mają dość długą tradycję.

Chcielibyśmy również przybliżyć postać Dian Fossey, opiekunki goryli górskich, walczącej z kłusownikami dziesiątkującymi pozostałe przy życiu stada, wzbogacając narrację wyprowadzoną z wywodu de Waala o wątki jej biografii, ze szczególnym uwzględnieniem sporządzonych przez nią notatek


Trzepak

Reżyseria: Wojciech Urbański
Dramaturgia: Elżbieta Chowaniec
Aktorzy/rki: Katarzyna Figura, Magdalena Górska, Zbigniew Dziduk, Sebastian Pawlak

Główne pytania, na które twórcy chcą odpowiedzieć to po pierwsze jak
być dobrym rodzicem, a po drugie jaki rodzaj dzieciństwa jest faktyczną krainą szczęśliwości.
I w kontekście kobiety – matki zastępczej z wyboru, która w Wioskach S.O.S Dziecięcych
wychowała ponad dwadzieścia dzieci, czy ojca katolika, który nie umiał się pogodzić z tym, że
ma homoseksualnego syna, albo ojca, który zabrał swoje dzieci w rejs dookoła świata, by
zapewnić im dobre dzieciństwo – te krainy szczęśliwości są bardzo różne i dotykają wielu
płaszczyzn omawianej sytuacji. Nie chodzi jednak o tworzenie kolażu z różnych historii
okresu dzieciństwa, a o próbę dramaturgicznego przeprowadzania wielogłosem jednej linii –
od pierwszego momentu stawania się rodzicem, zetknięcia się z własnym schematem
rodzicielstwa, spotkania z dzieckiem jako odrębnym bytem, próbą zmiany w lepszego
rodzica, aż do momentu transformacji widzenia świata dziecka przez rodzica i transformacji
w postrzeganiu własnego dziecka.